Tytułem wstępu

lipiec 5, 2008

Ponieważ zdecydowałem się uzewnętrzniać na tych łamach swoje bóle, lęki i frustracje, myślę, że wypadałoby najpierw nakreślić pokrótce swój ogólny autoportret, tak, aby Szanowni Czytelnicy wiedzieli mniej więcej z kim mają do czynienia. Niestety, z nikim wyjątkowym: wydaje mi się, że jestem jednym z typowych przykładów obywatela tego śmiesznego kraju należącego teoretycznie do tzw. “klasy średniej”, klasy, która w naszym społeczeństwie tak naprawdę istnieje w śladowych ilościach. I właśnie między innymi z powodu tego faktu rodzi się frustracja, zaś całe dotychczasowe życie oraz niepewna przyszłość napawają lękiem, z którego powodu kompilacja angielskich słów oznaczających obydwa te stany ducha dała tytuł niniejszemu blogowi.

Nie osiągnąłem jeszcze trzydziestki, mieszkam w jednym z największych polskich miast, mam żonę, dziecko w drodze, 2-letni francuski samochód i mieszkanie w kredycie (a jakże) na 30 lat. Pracuję jako specjalista w jednej z wiodących branż i zarabiam ponad dwa razy więcej niż średnia krajowa. I boję się o przyszłość jak cholera…

Wkrótce pierwszy wpis traktujący o powodach obecnej frustracji.